![]() |
| "Ołowiany świt" w naturalnym środowisku. |
Cisza, jak gdyby ktoś wyłączył fonię. Nie słychać tu odgłosu świerszczy, choć nad głową wisi już przejrzyste, nocne niebo. I gwiazdy jakieś inne, ale wcale nie przez brak skażenia światłem. Próżno szukać na drogach śladów opon samochodowych lub nasłuchiwać, czy aby w oddali nie warczą silniki pędzących aut. W górę też nie ma co patrzeć, bo smug kondensacyjnych nie widać tam od lat. Te wszystkie rzeczy zostały w Dużej Ziemi. Tu, w Zonie, nie ma dla nich miejsca. To inny świat... nasz świat. Wielu próbowało do niego wejść, ale mało komu się to udaje. Wiadomo, wszystko tajne przez poufne, teren strzeżony. Różnie to bywa na Pograniczu...
"Trzask fali dźwiękowej, uderzenie lecącego siedemset metrów na sekundę sześćdziesięciogramowego pocisku dwanaście i siedem milimetra w kruche ludzkie ciało i ohydny odgłos plaśnięcia tkanek miękkich o betonową ścianę przychodzą chwilę przed tym, jak potężny huk wystrzału przetacza się echem gromu nad całym Pograniczem. Patrzę tępym wzrokiem na pokrytą krwią i strzępami skóry krawędź budynku, za którą znikło to, co zostało z głupiego, młodego chłopaczka, który tak jak ja niegdyś przyszedł do Zony tylko z pistoletem."Witajcie w Czarnobylskiej Strefie Zamkniętej.


